Etap 6. Drugi dzień w Yosemite. Cudowny Sentinel Point.

7 dzień naszej wyprawy prawie za nami. Dzisiaj był mało napięty harmonogram w Yosemite. Trzeba jednak czasem wyspać się i złapać oddech . Relacja zatem też będzie krótka.

bye, bye Mariposa

Wyruszyliśmy stosunkowo późno, bo o 7:00, i po dwugodzinnej jeździe z urokliwego miasteczka Mariposa dotarliśmy do parku Yosemite, byliśmy całkiem wysoko – ponad 2300 m n.p.m na drodze Glacier Road. I już mieliśmy problem ze znalezieniem miejsca do zaparkowania. Udało się na mocno wyboistym poboczu. No ale w końcu nasz Atlas nie takie przeszkody pokona 🙂 Duży prześwit to podstawa off-road.

Wild parking

 Jeszcze raz doradzę: do Yosemite trzeba wbijać się naprawdę rano ! Po 8:00 max. 9:00 nie ma co liczyć na spot parkingowy.

triale w Yosemite są dobrze oznakowane

Z dzikiego parkingu poszliśmy łatwą, dwumilową trasą na szczyt Sentinel Dome. Z tego miejsca rozpościera się piękna panorama całego Yosemite. Tu można praktycznie wykorzystać funkcje 360 w kamerach i aparatach.

Pogoda dzisiaj nie była już tak fantastyczna jak wczoraj, ale niebo pokrywały cudownie ząbkowane Cirrocumulusy, czasem lekko zasłaniając nasze naturalne źródło podświetlania doliny i szczytów tj słońce. Widoki z tymi chmurami wg nas były bombowe!

Zawróciliśmy w stronę postoju i przeszliśmy jeszcze jedną fajną, też łatwą trasą do Taft Point. Punkt widokowy ze świetnym widokiem na El Captain, kilkoma szczelinami, i co najważniejsze, pozbawiony barier ochronnych i można balansować na krawędzi. To miejsce gdzie każdy odpowie sobie na pytanie: czy mam lęk wysokości ? Mi wydawało się, że nie mam. Do dzisiaj. Nie odważyłem się, jak niektórzy, usiąść sobie wna krawędzi ponad 2 kilometrowej przepaści. Na wszelki wypadek młodemu też nie pozwoliłem Wersja soft – to czołganie się do krawędzi ?
Z tego punktu bardzo wiele osób spadło w przepaść. Nawet podczas zaręczyn

Przed wyjazdem z Yosemite chcieliśmy jeszcze podejść pod wodospad Bridalveil, jednak kompletnie zatłoczony parking, nas zniechęcił. W sumie, te ciekawsze wodospady już widzieliśmy, i czekanie kilkadziesiąt minut w oczekiwaniu wolnego miejsca nie było tego warte.
Zatem pojechaliśmy w kierunku Fresno, opuszczając rajskie Yosemite od strony Wawony.
Przed samym wyjazdem zatrzymaliśmy się  na moment w Pioneer Yosemite History Center. Jednak poza starymi bryczkami nic ciekawego tam nie było. No chyba, że ktoś lubi jeździć konno to mógł wypożyczyć rumaka lub skorzystać z nauki jazdy ?

I tak…. zakończyła się nasza przygoda w Yosemite. Każdemu polecam to miejsce! Setki możliwości zwiedzania, wspinania, jazdy konno, rowerem. Oj tak rowerem, najlepiej fullem to bym pojeździł tutaj nawet tydzień. Szkoda że Mateusz nie lubi roweru.
I te widoki.  Spokojnie można to spędzić kilka dni, nie nudząc się!  

EDIT: Z pełną odpowiedzialnością, po całej wyprawie twierdzę, że roadtrip po parkach zachodniej Ameryki bez Yosemite nie ma sensu. To jest MUST-SEE

Warto poczytać sobie bardzo praktyczne informacje choćby na tej stronie. Ułatwi to planowanie pobytu i da wyobrażenie o skali możliwości jakie czekają na każdego w Yosemite.

Do Fresno dojechaliśmy błyskawicznie. Jednak, prosta droga i ograniczenie 65 mph (czyli w praktyce 75 mph ) to szybka podróż. Aha, z Yosemite zapamiętam też na długo te kręte, wąskie, często przy samej przepaści, drogi. Na szczęście odkryłem, że w trybie sport mam dużo lepsze wspomaganie kierownicy. Sztywne, i precyzyjne. Do tego napęd na 4×4, to zdecydowanie ułatwiało jazdę i czucie tego kolosa w zakrętach

We Fresno tradycyjnie już w Walmarcie uzupełniliśmy zapasy wody i słodko/słonych przekąsek oraz nabyliśmy namiot. W zasadzie to odebraliśmy w pick-up point zamawiając uprzednio na stronie.
Tutaj ważna porada. Obecnie tj w 2019 na walmart.com nie można płacić żadną kartą, ani nawet PayPal’em z podpiętą kartą, lub kontem bankowym innym niż USA. Obejściem jest kupno walmartowej gift card, już zasilonej albo zasilając ją w Walmart. Wtedy na przyszłe zakupy jak znalazł. W sumie to głupie ograniczenie. Trochę jak z Apple kiedyś 🙂
Wracając do namiotu to bardzo go potrzebujemy na dwóch planowanych kampingach w Grand Canyon i Yellowstone i nie chciałem ryzykować out of stoku w Walmarcie przed samym kempingiem

Po zameldowaniu w hotelu, i posileniu się za śmieszne pieniądze w japońskiej lokalnej knajpce znalezionej wg Yelp’owych recenzji (to polecam w USA bardziej niż TtripAdvisor).

Przyszło nam zmierzyć się ze sporym wyzwaniem dla facetów. Tu werble 🙂
Odwiedziliśmy tutejszą pralnię samoobsługową. Poszło nam jak na pierwszy raz, z małą pomocą obsługi, całkiem sprawnie. Dość powiedzieć, że za całe 5$ w 50 minut, mieliśmy wszystko wyprane i wysuszone. Tak więc rzeczywiście, jak opisywali na forach inni podróżnicy, na amerykańskiego roadtripa nie ma sensu brać dużo ciuchów, tym bardziej latem. Laundromaty są w wielu hotelach. To warto sprawdzać podczas rezerwacji np na Booking.com

Skoro my uzupełniliśmy „paliwo” to i naszą mechaniczną bestię trzeba było „napoić” wysokooktanowym paliwem. Skubany ma spust, codziennie lejemy w niego paliwo za średnio 50$. No, ale daje nam dużo komfortu i frajdy z jazdy. Coś, za coś 🙂
Przy okazji kolejny mały hint. Jak już pisałem polskie karty kredytowe nie działają w automatycznych dystrybutorach na zdecydowanej większości stacji. Oczywiście, możemy zapłacić wtedy kartą bez problemu w kasie, ale ja polecam gotówkę. Wtedy jest po prostu taniej.Prawie zawsze stacje podają dwie ceny – cash i credit. Oszczędności są od 5 d o10%. To w skali całej podróży nie jest pomijalne 🙂

Cssh gasoline
Nawet 8% tańsze paliwo przy płatności gotówką

I dalej został nam już relaks przed jutrzejszą, tym razem długą trasą i jak zwykle spisanie relacji, z otwartym białym kalifornijskim winem 🙂 . 

4 Replies to “Etap 6. Drugi dzień w Yosemite. Cudowny Sentinel Point.”

  1. Budowa Pianina

    Prawdziwy z Ciebie talent i mistrz pióra z ogromną łatwością przekładasz myśli na słowa… trzymaj tak dalej i nie zasypiaj gruszek w popiele, skąd czerpiesz tak ciekawe inspiracje ?

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.